iArchiwum

ZNAJDŹ INTERESUJĄCE CIĘ WYDARZENIA Z DANEGO OKRESU

Wydarzenia marca 1968 roku czyli „marcowe gadanie”.

“    Zaburzenia w szkołach wyższych, które przeszły do historii Polski pod nazwą wydarzeń marcowych 1968 roku, miały co najmniej dwa niezależne od siebie źródła. Pierwszym było powstanie w warszawskiej społe...” - czytaj dalej...

dodał: Kocot



Ocena: 2.4 (9 głosów)

Metody uzurpacji szlachectwa na podstawie „Liber chamorum” Waleriana Nekandy Trepki

      Walerian Nekanda Trepka, człowiek, któremu nie przeszkadzały żadne przeciwności w ustalaniu uzurpowanego szlachectwa lub też zamierzeń w tym celu.1 Dokładny, bezwzględny, pracowity, można by rzec Sarmata, stworzył dzieło nad wyraz specyficzne, takie, które trudno by szukać w innej rzeczywistości niż Rzeczpospolita. Mianowicie odnalazł, zbadał i ułożył wykaz ponad 2500 jednostek podszywających się pod stan szlachecki. Dokonał ponadto mniej lub bardziej szczegółowych opisów dotyczących sposobu uzurpowania szlachectwa i środków ku temu potrzebnych. Zebrał to wszystko w imponującym rękopisie napisanym w pierwszym i drugim ćwierćwieczu XVII w., na którym widnieje tytuł: „Liber generationis plebeanorum”.2
      Kim był, więc, ów bojownik szlacheckich zalet i cnót, nieustępliwy w swym działaniu idealista, a może jednak człowiek kalkulujący racjonalnie?
      Trepka pochodził z rodu Trepków herbu Topór. Od czasów Kazimierza Wielkiego członkowie tego rodu nosili przydomek Nekanda. Sam autor pochodził z linii Czapel Wielkich, położonych niedaleko Miechowa. Urodził się w 1584 r. lub w 1585. r. Matką Waleriana była, pochodząca ze szlachty sabaudzkiej, Elżbieta Prowanówna, zaś ojcem Hieronim, dworzanin i sekretarz królów Stefana Batorego i Zygmunta III.3 Tak więc Walerian mógł mieć doskonałe źródło informacji i potencjalnych kontaktów w postaci swojego ojca.
      Do czasu śmierci ojca wiódł spokojny żywot ziemianina. Następnie sprzedał ojcowiznę i osiedlił się na stałe już w Krakowie. Należał do szlachty rentierskiej, średnio zamożnej ale co nie znaczy, że był zbankrutowany.  Zszedł bezdzietnie, nie miał żony. Trepka pisał swoje dzieło w latach około 1615-1640, dokonując w ostatnich 15 latach życia ważnych zapisek.4
     Tak wyglądało, oczywiście w zarysie, życie autora „Liber chamorum”. Jednakże owa praca nie będzie dotyczyć życia tego ciekawego szlachcica, ani też analizy zewnętrznej źródła. Jest poświęcona ogólnemu zagadnieniu awansu społecznego chłopów i mieszczan do stanu szlacheckiego, a w szczególności będzie dotyczyć metod uzurpacji, które przekazuje nam analiza wewnętrzna „Liber chamorum”. Określę przy tym procentowy udział metod uzurpacji jakie najczęściej stosowano oraz sporządzę przekrój społeczny środowiska, z którego rekrutowali się „chamy”. Na koniec przedstawię wnioski przeprowadzone z analiz oraz wyjaśnię przyczyny chęci awansu.
      Badając „Liber chamorum”, musiałem zachować wiele ostrożności. Dysponując surowym materiałem statystycznym, gdzie z reguły można zadawać dowolnie sformułowane pytania badawcze, nie będąc jednocześnie ograniczonym przez wyobraźnię, błędy i konwencje przyjęte przez osoby opracowujące materiał, trzeba pamiętać, że to nie zwalnia od krytycznej oceny wartości danych.5 Jest to źródło statystyczne i zachowuje własną właściwą specyfikę.
      W przypadku „Liber chamorum” Trepki, mamy do czynienia ze źródłem, którego jednostki statystyczne są poddane jedynie grupowaniu alfabetycznemu. Trepka nie podał konkretnych kryteriów uzurpacji, czy też nie starał się określić dokładnie momentu awansu społecznego danej jednostki. Najczęściej pod nazwiskiem znajdujemy krótki życiorys, anegdotę czy innej treści opisy, krótko mówiąc brak jakiejkolwiek systematyki.
      Wyznaczyć moment, w którym chłop, czy mieszczanin przeistacza się w szlachcica jest niezwykle trudno. Tak więc musiałem sam ustalić poszczególne kryteria, wedle których każdy pojedynczy przypadek był przyporządkowany do danej metody uzurpacji.
      Następnym problemem jest określenie stopnia obiektywizmu „Liber chamorum”, gdyż trzeba pamiętać, że autor źródła może usiłować, świadomie lub nieświadomie wprowadzić czytelnika w błąd.6 Nie można zapomnieć, że informacje Trepki biorą się z donosów, plotek, dzieło bogate jest niesamowicie w bajkowe motywy.7 Jednakże przedmiot badań przeze mnie podejmowany nie prowadzi przez analizę wartości policzalnych. Wręcz przeciwnie, analizuję wartości jakościowe. Sam fakt zaistnienia takich, czy innych sensacyjnych plotek mówi nam o panującej w owym czasie atmosferze, o zainteresowaniach zarówno autora, jak i środowiska.8 Trepka podaje pewne tendencje zachowań uniwersalnych zakorzenionych w ówczesnej obyczajowości, które przy wnikliwej obserwacji da się wychwycić, które powtarzają się dość często, tylko że w trochę odmiennej formie.
     Analizę przeprowadziłem na dwóch wybranych literach: B i G, porównując te litery ze sobą. Litera B w „Liber chamorum” zawiera 215 nazwisk, a litera G ma 155 nazwisk. Razem to stanowi 370, czyli 14.6 % wszystkich badanych nazwisk. Z tym, że analizę pogłębiłem o jednostki, które stanowiły część zawartości nazwiska, a nie zostały wymienione osobno np. bracia Błotniccy, widniejący pod jednym nazwiskiem Błotnickich. Po przekształceniu litera B zawiera 269 jednostek, zaś G posiada ich 204. Razem to 473 nazwiska. Wyniki porównawcze obu liter są podobne.
      Szlachcic polski, dobrym gospodarzem i rolnikiem nie był, nawet właściciel jednego nawet folwarku zatrudniał, rozbudowany nieproporcjonalnie do potrzeb, aparat nadzoru i administracji.9



Rysunek 1. Polski szlachcic
     
I dlatego niewątpliwie, jak wynika z „Liber chamorum”, nade wszystko stosowanym sposobem na awans społeczny do stanu szlacheckiego jest służba u szlachty. Sam Trepka nie ukrywa, że „pod pany udaje się [chłop] na służbę, aby pod protekcyją uszli pro nobilibus”.10  Grupa ta, to najwyższy procent spośród wszystkich uzurpacji i stanowi 37-38% badanych przypadków. Większość to osoby będące w luźnych związkach ze szlachtą, którzy często pracowali na służbie u wielu panów oraz mieli niskie stanowiska, jak np. Bosakowski „służył za pachołka panu Palczewskiemu”.11  Takim pozostawało przybranie jedynie dość prostych form wizerunku szlachectwa, jak strój szlachecki, czy zatarcie swojego pochodzenia poprzez dodanie do nazwiska końcówki „-cki” lub „-ski”.12  Jednak spośród środowiska służby wyłania się dość spora grupa osób mających lukratywne stanowiska urzędnicze: pisarzy, podpisków, kancelistów, sędziów, prokuratorów, dozorców i innych urzędników. Jest to około 17 % wszystkich „chamów”,  w służbie u szlachty. Osoba na urzędniczym stanowisku musiała jednak umieć czytać i pisać, co było świadectwem roli edukacji. Ambitny „cham” mógł bardzo wysoko awansować dzięki protekcji szlachcica, u którego służył, tak jak Bełski, który „uczył się w Krakowie”, a następnie „za chłopca pisował”, gdzie „prawu przysłuchał się”, a w końcu został „pisarzem bieckim”.13 Dobra służba urzędnika była wynagradzana ziemią, np. Grębosz, za swą służbę, otrzymał „folwarczek z rolą chłopską”.14 Inną drogą uzyskania awansu społecznego, dzięki służbie urzędniczej, było kupno ziemi za oszczędzone środki. Środki, które niekiedy pochodziły nawet z nieuczciwej działalności służby wykorzystującej dobra swego pana dla własnych celów zarobkowych. Skłonność do uzyskania ziemi  brała się stąd, że według wzorca osobowego szlachcica posiadanie ziemi było cnotą, a więc praca urzędnika dawała podstawy, aby w przyszłości wyjść poza stan chłopski lub plebejski.15 Ziemia dawała większe możliwości, taki „cham” już nie tylko posiadał oznaki szlachectwa zawarte w stroju, ale i w posiadanej ziemi, co potęgowało jego wiarygodność. Kariera urzędnicza pozwalała ponadto fałszować księgi wpisując w odpowiednie miejsca „nobilis” przy nazwisku, co podobnie jak kupno ziemi zwiększało prawdziwość szlachectwa.16
      Służba u szlachty mogła przybierać inne formy. Około 14% „chamów” w służbie szlachty to lisowczycy, kozacy, żołnierze, hajducy. Służba taka, z punktu widzenia możliwości uzurpacji, była  skuteczna z dwóch powodów. Po pierwsze, nobilitację można było tylko uzyskać za szczególne poświęcenie na polu bitwy, co rzadko się zdarzało, po drugie, pod chorągiew o wiele bardziej przyciągała wizja łupów.17  Sprytny żołnierz plebejskiego pochodzenia przybierał nazwisko szlacheckie, a następnie zaciągnąwszy się pod chorągwie szlachecką stawał się samozwańczo szlachcicem, jak Boruchowski. Boruchowski „służył pod lisowską chorągwią”, a później „w Prusiech pod Balickiego” na końcu u „p. Przyłęckiego chorągwią circa 1627. Za szlachcica udawał się”.18 Jeśli ów „cham” był obrotny, to łupy wojenne zamieniał na dzierżawę i stawał się ziemianinem.19
      Jedną z  kolejnych zbiorowości tej grupy są osoby, które już od bardzo swoich wczesnych lat służą u szlachty. Tacy, którzy już nijako poczuwają się szlachtą z racji swej długoletniej służby u niej, znając wszystkie konwenanse i obyczaje szlacheckie. Z analizy wynika, że to 9% z całej służby. Chociażby taki Borek, „służył kilkanaście lat od chłopca u p. marszałka w Warszawie. Uczynił go sędzią marszałkowskich spraw”.20 Niektórzy musieli być blisko swoich panów, jeżeli np. Gorecki, którego „dostał był sobie skądsi za chłopca ksiądz proboszcz w Książu Wielkim”, a „będąc przy śmierci księdza proboszcza tego prymusem, zarwał niemało mu pieniędzy”.21 W obu tych przypadkach spotykamy się z życzliwym traktowaniem tego rodzaju służby, z pewnością miała ona lepszy start niż pozostałe grupy służące, gdyż nieznajomość reguł gry towarzyskich i zachowań niemal z miejsca demaskowała plebejuszy.22
      Z kolei następną grupę uzurpacji podporządkowałem pod termin „zwał się”. Pod tym terminem  znajduje się zróżnicowany konglomerat jednostek, przeróżnej proweniencji, a stanowiących 16% całej zbiorowości uzurpatorów. Była to dość luźna grupa osób. Sam sposób tej uzurpacji zaś bardzo powszechny i najprostszy. Polegał on na zniekształceniu starego lub przyjęciu nowego nazwiska, które przybierać mogło ciekawe formy. Górski np. „od Góry Częstochowskiej Górskim nazwał się”.23 Był to dość prymitywny sposób, zwłaszcza wtedy, gdy nic oprócz nazwiska nie przemawiało za szlachectwem. Świadczy o tym chociażby postawa Bobrownickiego, gdyż „kiedy się upije, to synom swoim mówi: szlachcice wy i ja szlachcic jestem”.24 Ponadto można było się podszyć pod jakąś rodzinę szlachecką, jak to zrobił Burzyński, który został przyłapany przez p. Burzyńskiego, kiedy ów: „pytał go, skąd, których Burzyńskich jest”, a ten mu odpowiedział, że „od Łomże”. Sprawa się rozwiązała wtedy, gdy  „jako go wytknął [p. Burzyński] w tem, on zaś powiedział, że z Mazosz”.25
Te i podobne wybiegi robili raczej mniej zamożni uzurpatorzy, ale skutecznością tej metody była trudność w sprawdzeniu tożsamości osoby podszywającej się, gdyż nie było urzędu kontrolującego legalność szlachectwa. W rezultacie, decydowało uznanie „chama” przez społeczeństwo szlacheckie.26
Niezwykle ciekawie przedstawia się zagadnienie uzurpacji poprzez małżeństwo, które było niewątpliwie stosowane przynamniej przez 10% wszystkich uzurpatorów. Pojęcie szlachcianki było doskonałym wyjściem, ale trudnym do zrealizowania. Borlecki, dzięki zapewne kilkuletniej służbie, mógł zatrzeć pochodzenie chłopskie i „ożenił się, (...) szlachciankę pojął, po której kilka tysięcy wziął”.27  O wiele łatwiej uzurpować tytuł, można było przez drogę pośrednią, przez pojęcie bogatej wdowy lub mieszczanki, której pieniądze posłużyłyby w dalszej drodze, ku awansowi. Taki scenariusz nieznacznie częściej się spotyka. Sprytny Gosławski „pojął był Lipią mieszczanina krakowskiego wdowę, (...) A po tej Lipiej dostało mu się wziąć mieszkanie we wsi Rzemienowicach u Opatowa w dożywociu żony Lipiej”.28
      Ważniejszą grupą są dość majętni uzurpatorzy, którzy cieszą się posiadaną ziemią lub arendą (9%) oraz kupcy, lekarze, szynkarze, karczmarze, rymarze, piwowarnicy, cyrulicy, kuśnierze i inni rzemieślnicy (10%). Grabkowski był obrotnym „chamem”. Pożyczał pieniądze chłopom, jak i szlachcie, a poza tym „trzymał arendą wioski dwie”. 29 Zaś Gołębiowski kupczył wołami, z czego jak przypuszcza Trepka, „za czasem pieniądze go uczynią go z chłopa, że szlachcicem będzie mianował, kiedy tytuł już chłopski odmienił”30 Jak widać, pieniądze dorobkiewiczom dawały możliwości uzurpacji. Zarobione środki lokowano w ziemi i w arendę, gdzie już działało prawo mimikry.31
      Na uwagę zasługuje zjawisko, gdzie uzurpacji pomagała edukacja (5%). Każdy mendyk mógł już w szkole parafialnej rozpocząć karierę lub zmienić stan.32 Zagrożenie szkoły św. Ducha widział sam Trepka i twierdzi, że: „takich i ze szpitala od św. Ducha z Krakowa sieło wyszło, gdzie porzucone dzieci chowają i w szkole ćwiczą. Z tych więc jednych ślachta, drugich księża do posług biorą”.33 Przypadek nijakiego Borka, chłopskiego syna, który studiował w Krakowie, a później udawał że jest szlachcicem, nie jest odosobniony.34 Sławny Klemens Janicki, był synem chłopa. W czasie nauk dostrzeżono jego talent.35 Szkoła stawała się nijako niszą dla uzurpatorów, a z tego powodu że szlachta nie interesowała się edukacją oraz nie istniał obowiązek nauki.36
      Dzięki pozyskanym środkom z rozbójnictwa lub oszustwom sądowym dostało się do stanu szlacheckiego 5% spośród badanych. Rozbójnikiem był Grocholski, gdyż „ten między zbójcami w górach”, a dorobił się dzięki łupieniu wsi, z których pieniędzy „kupił wioskę pod Usakowem”.37 Typowym oszustwem było, już wspomniane, wpisanie do protokołów przy nazwisku terminu „nobilis”, zapewne tutaj wielkie znaczenie miała łapówka. Niejakiego Gierszmana „mieszczanka”, podpisek starszy „wpisał go był w protokół nobilis”. Przewód sądowy był jednak najskuteczniejszy, po udowodnieniu szlachectwa, legalizacja następowała bezwarunkowo, jak Bereźnicki, który „przez pozwanie na trybunał szlachcicem chciał się uczynić”. Wystarczyło tylko opłacić odpowiednią liczbę braci herbowych, co nie było trudne w realiach majątkowych polskiej szlachty zagrodowej38.
Stawkę powoli zamykają bękarci (3%), których kartą przetargową było pochodzenie. Nieślubne dziecko miało zablokowany dostęp do szlachectwa, ale w ostateczności szlachcic mógł zapewnić swoim nielegalnym dzieciom dostęp do stanu mieszczańskiego lub kmiecego, chociażby przez wsparcie finansowe.39 Z takim bagażem wybitna jednostka już wiedziała, jak legalizować swoje szlachectwo. Wiedział na pewno Brudzowski, który „ uchowawszy się u pana ojca tego [Borka], był za urzędnika w temże Brudzowie kilka lat, (...). Zjednał mu żonę ten Borek Zaborską niejaką”.40 Jednakże mały procent tego typu uzurpacji, mówi nam, że raczej bękarci byli porzucani przez swoich szlacheckich ojców.
      Pozostaje tylko wspomnieć pozostałych uzurpatorów i uzurpacji. W „Liber chamorum” spotykamy jeszcze rajców (1%) i błazna. Tutaj trzeba zauważyć, że patrycjat spore sumy lokował w ziemi, wciskając się w ten sposób do szlachectwa.41
      Z analizy wynika, że do stanu szlacheckiego nie ciężko było się dostać, a uzurpację ułatwiała paradoksalnie sama szlachta. W obrębie klasy feudałów był bezustanny ruch, jedne rody pięły się w górę, inne traciły swą pozycję. Wszędzie zdobycie pozycji politycznej, urzędu, uczestnictwo we władzy torowało drogę do znacznego awansu majątkowego.42 Szlachcic nie mógł ponadto zajmować się legalnie handlem, otwierało to furtkę niższym stanom. Ostatecznie jeżeli już handlował, to wykorzystywał pośredników plebejskich, którzy mieli intratne korzyści z tego procederu.



Rysunek 2. Polska szlachta, Juliusz Kossak, Dawne ubiory i uzbrojenia, Tygodnik Ilustrowany, 1864.
     
      Wzorem szlacheckim było posiadanie ziemi, której kupno było zarezerwowane tylko dla szlachty.43 Zapewnienie sobie przez plebejusza ziemi powodowało awans społeczny. Prócz tego, szlachta nie zapewniła sobie żadnego urzędu centralnego, który mógł nadzorować legalność szlachectwa, co ułatwiało drogę uzurpatorom. Do stanu szlacheckiego można było się dostać legalnie, praktycznie już tylko przez zasługi wojenne, co w XVII wieku nie było trudne. Szlachta nie pozostawała obojętna i tą drogę zaczęła krępować. Stworzyło to margines żołnierzy, którzy zaczęli dorabiać się dzięki rozbojom i za zdobyte majątki kupowali dobra ziemskie. Ostatecznie, daleko posuniętym, elementem odróżniającym był strój szlachecki. Miał on być elementem wyróżniającym, a stał się upodobniającym. Na bogacące się mieszczaństwo oddziaływał strój „polski”, co wywołało niezadowolenie u szlachty.44 
      Taka zacięta walka o ideał szlachecki, była czymś powszechnym wedle idei prawa naturalnego, na którą się powoływali szlachetnie urodzeni i prawnicy nowożytni. Była sposobem myślenia, którego cechą jest podział społeczności ze względu na funkcję jaką wykonują.45 Tylko taki podział mógł zapewnić odpowiednie przywileje społeczne, gospodarcze i polityczne, bez których samo szlachectwo by było niczym. Uzurpator, wchodzący w szeregi szlachty, tylko na to liczył, ile zyska z tego tytułu.  
      Z treści „Liber chamorum” da się wyłapać powszechne procesy awansu społecznego i wykreować jeden ogólny, nieokreślonego „chama” Kowalskiego. Jeśli ów Kowalski był chłopem, pierwszym etapem awansu było by przejście do stanu mieszczańskiego. Pomóc by temu mogła edukacja i odpowiedni na początku, choć o niewielkim znaczeniu tytuł urzędniczy. Z kolei następnym posunięciem jest małżeństwo nastawione na zysk, może to być wdowa lub bogata mieszczanka. Potem Kowalski pieniądze umieścił by w ziemi, dzięki czemu wtapiał by się w środowisko szlacheckie. Na końcu tego przedstawienia opłacił by brać szlachecką, która by miała przyjąć go do herbu lub też sfingować przewód sądowy. No cóż, w całkiem prosty sposób mamy więc z „chama” pana.    

 


Przypisy:

1 J. Szacki, Chłopus szlachcicem, Nowe książki, 1964, nr 1.
2
W. Nekanda Trepka, Liber generationis plebeanorum, wyd. R. Leszczyński, Ossolineum 1995, s. 5.
3
Tamże, s. 6.
4
Tamże, s. 8-9.
5
M. Kopczyński, Podstawy statystyki, Warszawa 2005, s. 18.
6
Tamże, s. 19.
7
J. Iwaszkiewicz, Góra plotek, Życie Warszawy, 1964, nr 47, s.  6. ;W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 32.
8
M. Majeranowska- Orlicka, Uwagi o „Liber chamorum”, Sprawozdania Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk 1956, t. 20, s. 20- 21.’
9
J. Maciszewski, Szlachta polska i jej państwo, Warszawa 1986.
10
W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 55.
11
Tamże, s. 85.
12
J. Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce, Warszawa 1986, s. 31 ; W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 45-47.
13
W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 72.
14
Tamże, s. 154.
15
J. Tazbir, Wzorce osobowe szlachty, w: Szlaki kultury polskiej, Warszawa 1986, s. 53.
16
W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 48.
17
Tamże, s. 15.
18
Tamże, s. 84.
19
B. Baranowski, Ludzie gościńca w XVII- XVIII w., Łódź 1986, s. 168.
20
W. Nekanda Trepka, op. cit., s.  82.
21
Tamże, s. 149.
22
J. Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce, s. 26. ; W. Nekanda Trepka, op. cit, s. 46.
23
W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 150.
24
Tamże, s. 78.
25
Tamże, s. 94.
26
M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków 2004.
27
Tamże, s. 83.
28
Tamże, s. 151.
29
Tamże, s. 153.
30
Tamże, s. 147.
31
J. Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce, s. 53. ; J. Maciszewski, op. cit., s. 33.
32
J. Krukowski, Szkolnictwo parafialne Krakowa w XVII w., Kraków 2001. ; M. Markiewicz, op. cit., s 194.
33
W. Nekanda Trepka, op. cit, s. 46.
34
Tamże., s. 82.
35 J. Maciszewski, op. cit., s. 76.
36 
M. Bogucka, H. Samsonowicz, Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Ossolineum 1986, s. 554.
37
W. Nekanda Trepka, op. cit, s. 158.
38
M. Markiewicz, op. cit., s. 135. ; W. Nekanda Trepka, op. cit., s. 47-48.
39
Tamże, op. cit., s. 194.
40
W. Nekanda Trepka, op. cit, s. 89.
41
M. Bogucka, H. Samsonowicz, op. cit., s. 476.
42
J. Maciszewski, op. cit., s. 76.
43
M. Markiewicz, op. cit., s. 137.
44
M. Bogucka, H. Samsonowicz, op. cit., s. 523, 561.
45
J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, Warszawa 2002, s. 60-71. ; Cz. Hernas, Barok, Warszawa 1973 s.95.

 


Bibliografia:

Baranowski B., Ludzie gościńca w XVII- XVIII w., Łódź 1986.

Bogucka M., Samsonowicz H., Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Ossolineum 1986

Hernas Cz., Barok, Warszawa 1973.

Iwaszkiewicz J., Góra plotek, Życie Warszawy, 1964, nr 47.

Kopczyński M., Podstawy statystyki, Warszawa 2005.

Krukowski J., Szkolnictwo parafialne Krakowa w XVII w., Kraków 2001.

Maciszewski J., Szlachta polska i jej państwo, Warszawa 1986.

Majeranowska- Orlicka M., Uwagi o „Liber chamorum”, Sprawozdania Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk 1956, t. 20.

Markiewicz M., Historia Polski 1492-1795, Kraków 2004.

Nekanda Trepka W., Liber generationis plebeanorum, wyd. R. Leszczyński, Ossolineum 1995.

Szacki J., Chłopus szlachcicem, Nowe Książki, 1964, nr 1.

Szacki J., Historia myśli socjologicznej, Warszawa 2002.

Tazbir J., Kultura szlachecka w Polsce, Warszawa 1986.

Tazbir J., Wzorce osobowe szlachty, w: Szlaki kultury polskiej, Warszawa 1986.

TAGI: Metody uzurpcji szlechectwa, szlachta, chłop
DATA MODYFIKACJI: 2009-11-17 14:50:31
DODAŁ: Murawski
AUTOR: K. Murawski

Aby móc oceniać oraz komentować zasób, musisz być zalogowany.

2011-01-30 23:23:52 AUTOR: koval

A więc Trepka był akurat bankrutem ponadto był plotkarzem i bardzo często pisał nieprawdę.. Miałem okazję to sprawdzić na mojej rodzinie , jedna z osób wymieniona w tym anty herbarzu to Jakub Zawadzki z Prus (Pomorze) jest to członek mojego rodu który został naganiony ze Szlachectwa przez Borzyszkowskich po tym jak wziął za żonę córkę karczmarza Guły Annę Gułę primo voto Ostrowską i na sejmiku deputackim w Starogardzie Gdańskim w roku 1636 wywiódł swoje Szlacheckie Pochodzenie tak skutecznie że żaden z Zebranych tam Szlachciców nie miał najmniejszej wątpliwości co do jego szlachectwa.. Otórz za świadków przedstawił braci rodzonych i stryjecznych właścicieli Zawady od której wziął nazwisko ponadto przedstawił orginalne przywileje z 1526r w których Król Zygmunt I potwierdził jego dziadkowi Przywilej na Zawadę.. Wiekszość badaczy podchodzi sceptycznie do rewelacji zawartych w anty herbarzu Pana Trepki który właśnie dla pieniędzy i dlatego że był bankrutem bardzo często oczerniał ludzi.. Nie zmienia to faktu że jest to dzieło wyjątkowe i unikatowe lecz bez wartości merytorycznej.. pozdrawiam